Skutki pewnej niewinnej rozmowy

Wybiegałem się, przemyślałem naszą rozmowę od początku i od nowa, patrzyłem na nią z nastu stron, jako naukowiec, psycholog, badałem ją szkiełkiem i okiem, bawiłem się w Boga i Kusiciela, oglądałem w niemal wszystkich barwach i odcieniach, wcielałem się w połowę swoich znajomych i obawiam się, że MASZ RACJĘ, a na pewno musisz przyjąć moją kapitulację…

…..moja prawa część się poddaje. Przyjmuję nonsens fragmentu swojego dotychczasowego podejścia – zapędziłem się z nim w kozi róg i musiał złożyć broń – oddał ją tej lewej części – to przywilej tego znaku zodiaku. Aby kapitulacji było zadość  – ogłaszam to publicznie.     Jednak nadal będę lubił tę maskę beztroskości i zuchwałego uśmiechu – nadal będę musiał jej czasem używać  i wiele mnie nauczyła – jednak przyjmuję „wiedźmińskie” porzekadło o pierwszym wrażeniu. jest prawdziwe.

Zawsze myślałem, że mogę dzięki temu podejściu szybko filtrować ludzi i ich podejścia, że mogę szybko wyłapać kto widzi drugie dno – kto ma świadomość,  że właśnie poznajemy się tylko z jednej strony – zaś pozostałe trzy pozostają nieznane – kto wie, że to co właśnie myśli to tylko część większej układanki – podobnie jak my mamy świadomość, że ta druga strona właśnie poznaje nas tylko z tej jednej strony – którą Jej właśnie pokazujemy – nie widzi jednak pozostałych nastu, które my czujemy i może tylko my o nich wiemy.

A jednak Wiedźmin miał rację – te sztuczki stosowane są przez psychologów teoretyków, badaczy osobowości i filozofów – ZA¦ LUDZIE chcą żyć swoimi instynktami, słuchać intuicji, pierwszego wrażenia – a nie zastanawiać się nad tym jak powinni to widzieć – a ja głupi myślałem inaczej -kapituluję droga koleżanko – właśnie przygotowuje mięsko o którym rozmawialiśmy, myślę że te przyprawy by tu teraz bardzo pasowały – muszę Cię częściej słuchać.

Choć jedną część pozostawiam nienaruszoną – ponieważ jest jednym z filarów mojego widzenia świata – nadal oceniam ludzi przez pryzmat tego co robią i jakie podejmują decyzje – puszczam mimo uszu co mówią i jakie deklarują podejmowanie decyzji.

Przekonała mnie też inna rzecz w naszej rozmowie – to w jaki sposób odebrałaś to co mówiłem, uznając, że muszę chyba w takim razie zawsze i do wszystkich tak mówić – ale masz rację kogo miałby interesować co wtedy myślałem i co chciałem przez to powiedzieć – niezależnie jak szczere i indywidualne byłoby to co mówiłem kogo i dlaczego miałoby to interesować – MASZA RACJĘ – chyba w ogóle bym się wygłupił gdybym sobie pozwolił na więcej szczerości – lecz jednak muszę także troszkę to podejście usprawiedliwić muszę także wspomnieć o innym aspekcie tej maski aby nie by jedno-stronnym.

Ta maska jest poniekąd lekarstwem abym mógł nie zwariować w swoim jednak dzikim świecie. Bo kogóż interesowałby smutek i tęsknota w moich oczach, kogo interesuje moja historia życia, smak porażek i niespełnionych pragnień, kogo bawiłaby ta mina śmiesznego a jednak poważnego człowieczka, któremu wydawałoby się że jest ważny w życiu.

Wierzę, że taka maska beztroskiego nieświadomego uśmiechu, i spontanicznej młodzieńczości pozwala nam nie przeobrazić się w znudzonych i przemądrzałych ewangelistów życia dla tych, którym naszym zdaniem trzeba jeszcze wiele wytłumaczyć – bez względu na to czy tego chcą czy nie – bo my wiemy przecież lepiej 😉

Widuje wielu takich ludzi: matki i ojców – którzy dzieciom każą robić to dla nich dobre (zdaniem tych, którzy zawsze wiedzą lepiej oczywiście), starszych niespełnionych ludzi opowiadających o swej niedoli i szukających współczucia – w końcu ich niedola jest dla nich najważniejsza na świecie – MUSI wszystkich interesować – i Ty także widzisz ich wokół siebie mnóstwo. Myślę, że nie chcielibyśmy tak skończyć – hmm ale przecież wszyscy ludzie tak mówią prawda – a jednak z jakichś powodów jednak się tak zachowują – mimo, iż są przekonani, że tacy nie są.

Jednak przypomniałaś mi o innej masce, którą odłożyłem kiedyś na lepsze czasy – myślę, że już do niej dorosłem – muszę się z nią zaprzyjaźnić.

 

    Jeszcze raz, dziękuję za tamtą rozmowę droga Pani, my plesure 😉